niedziela, 14 sierpnia 2016

Moje odkrycie - VASELINE® Intensive Care Spray Moisturiser

Przyznam, że od zawsze z wszelkimi mazidłami do ciała byłam na bakier. Nie cierpię wsmarowywania ich w ciało i tego długiego czekania na wchłonięcie się balsamu, czy masła. Do tego uczucie lepkości - brrr... Co prawda moje ciało ma tendencję do wysuszania, ale starałam się temu zaradzić w inny sposób, np. wybierając kremowe, nawilżające żele lub olejki pod prysznic (albo też suchy! olejek do ciała po kąpieli).

Z opiniami dotyczącymi VASELINE® Intensive Care Spray Moisturiser spotkałam się już wielokrotnie. Sama sięgnęłam po nie dopiero teraz. Z czystej ciekawości, bo zastanawiało mnie, jak sprawdzi się balsam w sprayu i czym to różni się od tradycyjnej aplikacji. Dziś wiem, że to idealne rozwiązanie dla takich leniwców, jak ja ;)





Jak zapewne wiecie, nie jest to nowość. Natomiast zmieniła się formulacja*** oraz skład tych balsamów (w porównaniu do poprzedniej wersji). Balsamy te wzbogacono o mikrokropelki 100% czystej wazeliny Vaseline®, dzięki czemu szybciej nawilżają skórę i wspomagają proces jej regeneracji.


sobota, 13 sierpnia 2016

UWAGA!!! USTERKA :(

Kochani!
Wydarzyła się rzecz nieprzyjemna, przykra dla mnie bardzo, mająca wpływ na przyszłość (a przede wszystkim na przeszłość) tego bloga. 


Jak zapewne zauwazyliście, zamiast większości zdjęć, pojawia się szary znak. To oznacza zwykle brak zdjęcia pod podanym adresem url. Niektóre jeszcze się wyświetlają, ale to kwestia czasu. Już w tej chwili ich powiększenie nie jest możliwe. 
W wielkim skrócie - straciłam większość, a dokładnie 1088 zdjęć z tego bloga. Wyparowały. Częściowo z mojej winy. Nadal nie wiem, jak to się stało. Coś kliknęłam, zbyt szybko zapewne. 


Okazało się, że ich odzyskanie jest niemożliwe :( 
Nie ma ich w koszu (w usłudze Google), nie ma ich nigdzie!!!

Przyznam, że jestem w szoku!


Posiadam jedynie część zdjęć z kilku ostatnich postów, których nie zdążyłam usunąc trwale z dysku lub które udało mi się zachować z bloga po tym, gdy zorientowałam się, co się stało. 


W najbliższym czasie chciałabym, a przynajmniej postaram się, odbudować to, co zostało. Ale jest tego tak niewiele :( Ale wszystkiego na pewno nie dam rady. Nie ma szans. Nie wiem, co zrobię. W głowie kłębią się różne myśli. 

Na pewno opublikuję posty, które mam zaplanowane.

Przyszłość tego miejsca stanęła jednak pod wielkim znakiem zapytania.

Muszę to przetrawić. 
Wiele godzin mojej pracy poszło w... /cenzura własna/.



niedziela, 31 lipca 2016

Rexona Active Shield - nasza ochrona przed poceniem

Antyperspirant to kosmetyk, którego używamy niezależnie od pogody. Po prostu codziennie. I choć testowaliśmy wiele różnych marek, to jednak mamy w tej dziedzinie swoich ulubieńców.

Jakiś czas temu w nasze łapki wpadła spora rodzinka nowych antyperspirantów Rexona Active Shield - męski w sprayu oraz damskie: w aerozolu, szyfcie oraz w kulce. 
Sprawdziliśmy je zarówno w domu, jak i poza nim, w chłodniejsze dni oraz w czasie największych upałów. Mamy też odniesienie do innych wersji tych antyperspirantów, również tych z technologią motionsense™

Rexona Active Shield

poniedziałek, 25 lipca 2016

Nivea Cream Care Krem do oczyszczania twarzy

Po Krem do oczyszczania twarzy Nivea Creme Care sięgnęłam z dużą dozą ciekawości, przeplatanej nieufnością. Szukałam bowiem produktu, który nie tylko oczyści moją cerę z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń, ale również jej przy okazji nie wysuszy, jak niektóre żele przeznaczone do cery mieszanej. 



Producent zapewnia, że krem przeznaczony jest do wszystkich typów cery. Czy tak jest? I jak się sprawdził w przypadku mojej mieszanej cery? O tym za chwilę.

sobota, 23 lipca 2016

Nadmorskie klimaty... Wspomnienia z wakacji. Łeba.

Półmetek wakacji.Wiele z Was ma już swoje tegoroczne wczasy za sobą, część z Was właśnie wypoczywa, zaś inni jeszcze czekają na wymarzony odpoczynek. My zaliczamy się do tej ostatniej grupy.

Niestety, w tym roku nie udało nam się wyjechać na żaden dłuższy lub krótszy wypoczynek. A już nawet 3 lub 4 dni poza domem pozwalają odpocząć, odreagować, nabrać dystansu i naładować akumulatory. Usilnie jednak pracujemy nad tym, by rzucić wszystko i wyjechać, choćby na przedłużony weekend. Gdzieś daleko stąd...

Dzisiejszy post, to wspomnienie zeszłorocznego, bardzo krótkiego, bo zaledwie 6 dniowego, urlopu w Łebie. Wybraliśmy się tam, jak zwykle spontanicznie, niemal z dnia na dzień, w ostatnim tygodniu sierpnia.
Ponieważ jednak była to nasza kolejna taka wycieczka w ciągu roku, te kilka dni w zupełności wystarczyło, by zregenerować siły.

W tej części Pomorza byłam po raz pierwszy. I na pewno nie ostatni. Zachwyciłam się... Piękną plażą, wspaniałymi krajobrazami, ciekawą okolicą, w której nie sposób nudzić się nawet, gdy pada deszcz. 
Jeżeli jeszcze tam nie byliście - polecam. Uprzedzam jednak, że to miejsce dla osób, którym nie są straszne tłumy turystów. 

Miłego oglądania!