balsam

Moje odkrycie - VASELINE® Intensive Care Spray Moisturiser

8/14/2016 Angelika K. Angelisiak 15 Comments

Przyznam, że od zawsze z wszelkimi mazidłami do ciała byłam na bakier. Nie cierpię wsmarowywania ich w ciało i tego długiego czekania na wchłonięcie się balsamu, czy masła. Do tego uczucie lepkości - brrr... Co prawda moje ciało ma tendencję do wysuszania, ale starałam się temu zaradzić w inny sposób, np. wybierając kremowe, nawilżające żele lub olejki pod prysznic (albo też suchy! olejek do ciała po kąpieli).

Z opiniami dotyczącymi VASELINE® Intensive Care Spray Moisturiser spotkałam się już wielokrotnie. Sama sięgnęłam po nie dopiero teraz. Z czystej ciekawości, bo zastanawiało mnie, jak sprawdzi się balsam w sprayu i czym to różni się od tradycyjnej aplikacji. Dziś wiem, że to idealne rozwiązanie dla takich leniwców, jak ja ;)





Jak zapewne wiecie, nie jest to nowość. Natomiast zmieniła się formulacja*** oraz skład tych balsamów (w porównaniu do poprzedniej wersji). Balsamy te wzbogacono o mikrokropelki 100% czystej wazeliny Vaseline®, dzięki czemu szybciej nawilżają skórę i wspomagają proces jej regeneracji.



Na rynku polskim dostępne są 3 warianty tych balsamów:

VASELINE® Spray Moisturiser Essential Healing - Podstawowe Nawilżenie  - Balsam w spray’u z wyciągiem z owsa

VASELINE® Spray Moisturiser Aloe Soothe – Aloesowe Odświeżenie - Balsam w sprayu z wyciągiem z aloesu

VASELINE® Spray Moisturiser Cocoa Radiant – Kakaowe Rozświetlenie - Balsam w spray’u z wyciągiem z masła kakaowego

Sugerowana cena detaliczna: 17,99 zł /190 ml
Więcej informacji na FB (klik)

***
Formuła balsamu jest zamknięta w worku umieszczonym w puszczeMiędzy puszką, a workiem znajduje się sprężone powietrzeKorzyści: balsam można aplikować pod kątem, w dowolnej pozycji, możliwość wykrzystania całej zawartości opakowania bez pozostałości w pojemniku.


Na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy skromna grafika, spójna z całą serią. To sprawia, że balsamy łatwo zidentyfikowac na półce sklepowej.

Bardzo łatwe otwieranie i blokowanie aerozolu - wystarczy przekręcić plastikowym pokrętłem w jedną stronę. Potem blokujemy w ten sam sposób. Zero nakrętek, które spadają, toczą się pod meble lub po prostu gubią ;)




Aplikacja balsamu jest niezwykle prosta i bezproblemowa. A nowa formulacja*** balsamu sprawia, że można go używać po każdym kątem. Dosłownie. Przetestowałam na różne sposoby.

Konsystencja balsamu jest niezwykle lekka, aksamitna. Bardzo łatwo i szybko się rozsmarowuje. Z wchłanianiem bywa różnie. Mogłoby być szybciej (tak, jestem w tej kwestii nerwus!), ale ogólnie nie narzekam. Najważniejsze, że nie pozostawiają lepkiej wartwy na skórze.



Do tego te wspaniałe zapachy!

Mój ulubiony - aloesowy - świeży, choć delikatny, ale idealny na lato.
Na jesienne i zimowe wieczory najlepszy będzie kakaowy - pachnie najbardziej intensywnie z całej trójki.
Natomiast ten z owsem - kremowy, delikatny - jest na tyle uniwersalny, że można go używać przez cały rok.

Wszystkie trzy balsamy przyjemnie (i szybko!) nawilżają skórę. Mimo, że moja skóra ma tendencję do szybkiego wysuszania, jestem zadowolona z efektów. W dodatku ta oryginalna forma balsamu do ciała tak bardzo mi się spodobała, że korzystam z nich czasami nawet kilka razy dziennie, w zależności od potrzeby. Obawiam się jednak, że nie do końca sprawdzą się u posiadaczek skóry bardzo suchej, bo poziom nawilżenia mógłby nie być dla nich odpowiedni.




Przyznam, że dawno żaden produkt nie sprawił mi takiej niespodzianki. Choć nie jest idealny, to przyznam, że z całą pewnością będzie to jeden z moich ulubieńców i będzie mi towarzyszył, szczególnie w porze letniej oraz podczas wyjazdów. Jego dodatkową zaletą jest niewielka waga oraz pewność, że nie wyleje się w czasie podróży.


Znacie te balsamy? Który z nich jest Waszym ulubionym?



Zobacz także:

15 komentarzy:

  1. Miałam żółtą wersję i byłam z niej zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na lato są rewelacyjne, nawet dla mojej suchej skóry

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się z tym balsamem nie polubiłam :) Zapraszam Cię do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego ale Vaseline jakoś mnie do siebie nie przekonuje. Mimo to reklamy tych własnie balsamów zaciekawiły mnie i podejrzewam,że w końcu się skuszę i sprawdzę na sobie jak się spisują :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ten kokosowy, na lato bardzo fajny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekoladowy miałam z Shinyboxa, aplikacja w sprayu to hit :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja już od dawna lubię ten brązowy, a teraz w codziennym mym używaniu aloesowy się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja skóra chyba mogłaby się okazać dla nich zbyt wymagająca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Póki co widziałam tylko żółtą wersję, a kusi mnie brązowa, bo mam wrażenie, że zapachem będzie przypominać masło kakaowe z ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię tę formę aplikacji. Jeszcze nie używałam tych balsamów, ale muszę je koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  11. tych nie znam
    miałam tradycyjną wersję zielona i nie bardzo się polubiłyśmy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że tak szybko działają :) Ja chyba przerzucę się na takie spraye właśnie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony komentarz, za każde słowo ;*

Proszę jednak o powstrzymanie się od nadmiernego spamu :)